Kuluary pisania książki „Bez ograniczeń. Jak rządzi nami mózg” prof. Jerzego Vetulaniego – rozmowa z Marią Mazurek
Maj 28, 2016
Warsztat dla Świętokrzyskiego Klubu „Amazonki” przy Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach
Czerwiec 5, 2016

Uczony musi mieć ciekawość – kuluary majowego spotkania z prof. Jerzym Vetulanim

24.05.2016 r.

W spotkaniu z prof. Jerzym Vetulanim wzięły udział: Jadwiga Koźmińska-Kiniorska – psychoterapeutka, psycholożka, superwizorka, trenerka PTP, dr Dorota Krzemionka – redaktor naukowa magazynu psychologicznego „Charaktery”, pracownik naukowy Instytutu Psychologii Stosowanej oraz Justyna Rutkowska – psycholożka, terapeutka Simonton Cancer Center, trenerka i właścicielka firmy VERSO.

Witam Panie serdecznie, czekałem na nasze spotkanie. Chwilę tematu przyjechałem z Ostrołęki, gdzie byłem od kilku dniu – mówi Profesor Jerzy Vetulani. Obok biurka, przy którym pracuje Profesor stoi wielka walizka. Może się czegoś dobrego napijemy, proponuje Profesor. Dorota zaparza herbatę, a ja uruchamiam laptop, aby pokazać Profesorowi materiały promocyjne Seminarium. Prof. Vetulani przedstawia nas innym pracownikom Instytutu Farmakologii Polskiej Akademii Nauk. Mnie przedstawia w ten sposób: To jest ta Pani, która zaprasza mnie do Tychów, Pani Justyna. Dojeżdża do nas Iga. Zasiadamy i zaczynamy rozmowę. No to porozmawiajmy o tym, co ma się wydarzyć w Tychach… – zaczyna Profesor. Stawia pierwsze pytanie: Co to jest energia? Rozmawiamy. Profesor zaczyna opowiadać o mózgu, włączając różne dygresje z życia zawodowego. Nieustannie się śmieje. Rozmowę przerywa dziennikarka krakowska, która porywa Profesora na 20 minut, aby zrobić z Nim wywiad. Ja w tym czasie wypuszczam oficjalną informację o Seminariach na Facebook, jest godzina lekko po 16:00. Profesor wraca i wracamy do rozmowy. Jest cały czas uśmiechnięty i ma wiele myśli na minutę; włącza wciąż nowe dygresje, ale wątku nie gubi, przeciwnie, wszystko jest doprecyzowane.

Mówi o inteligencji zdrowia i poznaniu intuicyjnym. Przywołuje rozmowy z małym chłopcem, który zadawał Mu kilka razy pod rząd te same pytanie: Co dzieje się z człowiekiem, jak umrze? Vetulani odpowiada: Są różne zdania na ten temat… i przywołuje różne odpowiedzi, jedną z nich jest to, że człowiek się kończy. Jak to, kończy się? – pyta mały chłopiec. Wyobraź sobie ołówek, którym piszesz, mówi Profesor. Piszesz, ostrzysz, piszesz i piszesz, a potem ostrzysz, i tak długo to robisz, aż ołówek się skończy. To jest możliwe. Pozostaje to, co się napisało, pozostaje to, co człowiek zrobił dla innych, dla świata. Pozostaje pamięć o nim. Dorota przywołuje Horacego: Nie wszystek umrę. A Iga odwołuje się do wiedzy psychanalitycznej, mówiąc, że ołówek jest symbolem fallicznym. Płynną rozmową dochodzimy do poezji wspólnie uznając, że bez niej świat byłby uboższy. Podejmujemy temat placebo, które ma ogromne możliwości samo leczące. Iga mówi, że umysł dostaje instrukcję i w zasadzie potrzebuje tak niewiele, aby działać. Za chwilę jesteśmy już przy pęcherzu, gdzie Profesor mówi o jego dominacji nad mózgiem. A chwilę potem zatrzymujemy się przy oczach Profesora, z którymi od wielu lat ma kłopot. Uważa z przekonaniem, że medycyna zrobi w najbliższym czasie takie postępy, że Jego wada wzroku nie pogłębi się, będzie mógł widzieć lepiej. Dodaje, że ma już ogromną trudność z czytaniem książek i odpowiadaniem na maile. Dobrze sobie jednak z tym radzi. Posiada czytacza w komputerze, który odczytuje maile, odpowiednią klawiaturę i duży monitor.  Mówi także o implantach siatkówkowych z dużą nadzieją. Cieszy się dobrym zdrowiem, co sam podkreśla. Uważa, że poza wadą wzroku nie jest chory. Co prawda ma nadciśnienie, ale identyfikuje się z nim od momentu, kiedy Mu o tym lekarze powiedzieli.

Wędrówka poznawcza z Profesorem ma różne zakątki. Dochodzimy do mózgu, może bardziej powracamy do niego. Profesor przekonuje, że warto a nawet należy dbać o swój mózg.  Jego głos ma zdecydowany ton. W międzyczasie ustalamy sprawy związane z naszym tyskim Seminarium. Opowiada o Marii Mazurek, która jest z Tychów, a z którą pisze książki. Mówi, że Ona notuje, potem odczytuje i tak wspólnie zatwierdzają rozdział po rozdziale. Po godzinie przechodzimy do pokoju, w którym pracuje Profesor i tam dzieją się dalsze rozważania. Wiatrak wieje, jest gorąco. Profesor nieustannie i z pasją opowiada o mózgu, podróżach, badaniach naukowych. Przeglądamy wspólnie z Nim prezentacje multimedialne, którymi posługuje się na wykładach. Pokazując je nam, opowiada w szybkim tempie to, co pokazują Jego slajdy. Mamy więc dwa szybkie wykłady w pakiecie wizyty. Za chwilę mówi, że spał w pociągu i dzięki temu mógł się zregenerować. Opowiada o swoim wnuku Franciszku, który robi Mu zdjęcia, a także promuje Jego osobę w Krakowie i w całej Polsce. Za chwilę nagrywamy filmik zapraszający mieszkańców miasta do udziału w wykładzie oraz seminarium. Profesor nieustannie opowiada o mózgu, widać, jak bardzo sam się tym zaciekawia, żartuje i zadaje pytania. Odwozimy Profesora do domu; w Jego pokoju wspólnie jeszcze jedząc truskawki i winogrona kontynuujemy rozmowy z dziedziny psychologii, psychoneurobiologii i po prostu naszego codziennego życia. Opowiada nam kogo gościł w domu i jakie to były spotkania. Z Dorotą oraz Jadwigą mówią już sobie po imieniu, a mnie pyta, czy może do mnie mówić Justynko, bo jestem tak młoda, jak Jego studentki! Jedną z refleksji jaką zapamiętuję jest: Uczony musi mieć ciekawość!

Justyna Rutkowska